NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" ::NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * * NAJNOWSZE INFORMACJE W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI" * * * * * ::INFORMACJE NA TEMAT ZAPISÓW DO ZESPOŁU WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO W JERUZALU NA ROK SZKOLNY 2019/2020 - W ZAKŁADCE "AKTUALNOŚCI"

Wycieczka do Sandomierza

Miejscowość ta jest nadzwyczajnie piękna i przyjemna. Są tam uprawiane winnice. Wszędzie rozciągają się sady tak, iż sądziłbyś, że zewsząd lasy otaczają miasto. Znajduje się tam wielka ilość najwyborniejszych owoców. Dlatego też Kazimierz Wielki i inni królowie przybywali do Sandomierza, aby zażyć powietrza i uciech. Powaby miejsca zwiększa ogłada obywateli, a także różne przyjemności. Znajdziesz tam bowiem znakomitych lekarzy, muzyków, różne gatunki napojów, wesołe duchowieństwo, niewiarygodną obfitość ryb, miodu, łososi, dziczyzny, zboża oraz innych specjałów”.

 

Stanisław Sarnicki „Opisanie Polski” 1585 r.

 

Tak można byłoby opisać Sandomierz i dziś - „miejscowość … nadzwyczajnie piękna …”. Może to potwierdzić 42 uczestników wycieczki do Sandomierza, zorganizowanej przez Stowarzyszenie dla mieszkańców gminy Kowiesy.

07 lipca 2012 r. – słoneczny poranek, a potem w ciągu dnia upał. Nie przeszkodziło to jednak w spacerach uliczkami miasta i podziwianiu uroku jego zabytków. A jest ich niemało.  

Okazuje się, że Sandomierz, nazywany też „małym Rzymem”, to 2. miasto w Polsce (po Krakowie) pod względem liczby zabytków. Jest ich 120. Zwiedziliśmy kilka. Każdy z nich ma bardzo bogatą i obszerną historię.  Poznaliśmy ją dzięki bardzo rzeczowemu i ciekawemu przekazowi przewodnika Pana Grzegorza Pasia. Tu podajemy tylko niektóre ciekawostki.

 

Przejażdżka zaczęła się od Zamku Sandomierskiego, grodu z IX – X wieku, przebudowanego w XVI w. w stylu renesansowym. Po ostatnim rozbiorze Polski (1795 r.) zamek zamieniono na więzienie. Dopiero 53 lata temu zlikwidowano je, a sale przystosowano na potrzeby muzeum. Tylko część z nich zajmuje Oddział Muzeum, pozostałe zaś są  puste.

 

Najcenniejszym wśród zabytków Sandomierza jest Kościół Św. Jakuba. Ma 800 lat, jest jednym z pierwszych kościołów z cegły w Polsce.  Jest po przykład najcenniejszej romańskiej ceramiki i najpiękniejszego romańskiego portalu  Dzwonnica ma ponad 700 lat. 50 lat temu w pobliżu kościoła wykopano szachy sprzed 900 lat (najstarsze w Polsce, 2. w Europie), które mają zdobienia muzułmańskie. Okazuje się, że do Sandomierza wrócili rycerze z wypraw krzyżowych i  prawdopodobnie to oni je tu przywieźli. Sami zaś zbudowali kościół jako wotum dziękczynne za szczęśliwy powrót  do domu. Po powstaniu styczniowym (1863 r.) wyrzucono dominikanów (którzy osiedlili się tu w 1226 r.) i kościół został bez gospodarzy. To co cenne zabrano, resztę zniszczono, pozostała pustka. Obecnie we wnętrzu zachwycają witraże (sprzed 100 lat), Kaplica Męczenników (poświęcona dominikanom, którzy zginęli z rak Tatarów - 1260 r.), barokowy, dębowy sarkofag księżnej Adelajdy, kamienna płyta z mieczem rycerza – krzyżowca leżąca u podstawy filaru.

 

Kolejnym pięknym zabytkiem była Katedra Sandomierska z 1360 r. z fundacji Kazimierza Wielkiego (kościół pokutny Kazimierza Wielkiego). Styl gotycki, wystrój prawie w całości – barokowy. W prezbiterium freski bizantyjskie (freski cerkiewne w prezbiterium katolickiego kościoła). Wokół znajdują się płócienne duże obrazy, malowane 300 lat temu przez 30 lat. Jest ich 16 sztuk, z czego 12 z nich stanowi „kalendarz chrześcijański”. Jeden z obrazów (najbardziej kontrowersyjny) jest od sześciu lat zasłonięty suknem, a jego tytuł to „Rytualny mord”. Ponadto należy zwrócić uwagę na niezwykłą rzeźbę Chrystusa, obraz Matki Bożej Brzemiennej, a także na „najbrzydsze aniołki”, jakie są w Polsce.

Będąc w Sandomierzu nie można nie być w Domu Długosza. Jest to niezwykłe Muzeum Diecezjalne dzieł sztuki i różnych pamiątek. Wśród wielu ciekawych zbiorów wyjątkowo cenny i piękny jest relikwiarz Drzewa Krzyża Świętego, delikatne rękawiczki (zimowe) Królowej Jadwigi, które po złożeniu mieszczą się w łupinie orzecha włoskiego. Poza tym podziwiać można kolekcję ornatów.  Niektóre z nich mają około 500 lat i zachowane są w doskonałym stanie. W gablotach znajdują się też m.in.  modlitewnik ks. Kordeckiego (dowodzącego obroną Jasnej Góry w czasie „potopu” szwedzkiego). W innej sali podziwiać można rzeźby 500 – 600 – letnie, kolekcję porcelany ćmielowskiej, a także oryginalne księgi drzewne, które są unikatem na skalę światową. Niezwykły jest również obraz Jana Chrzciciela, który „idzie” za obserwatorem. W Polsce są tylko 2 takie obrazy.  Ponadto zobaczyć można piec gdański z XVIII w. wykonany z kafli ręcznie malowanych.

 

Kolejnym etapem przechadzki po Sandomierzu (a w zasadzie pod Sandomierzem) była Podziemna Trasa Turystyczna – największa „lodówka” w Polsce. Jest to zespół połączonych piwnic – dawniej magazynów drążonych w skale lessowej, z których najgłębsza położona jest na głębokości 12 metrów. Są to 34 komory na różnych poziomach. Temperatura bez względu na porę  roku wynosi 120C. 35 lat temu trasa została udostępniona turystom. Tu w podziemiach można zobaczyć kolekcję słynnej porcelany z Ćmielowa, fragment wyposażenia sali katowskiej, kopie średniowiecznych pieczęci miejskich, ogromne o poj. 2 tys. litrów beczki na wino (nie miód, nie piwo), z którego słynął i słynie Sandomierz. W okolicach miasta znajdują się największe w Polsce sady morelowe, ponieważ ich zakładaniu od zawsze sprzyjały warunki geograficzne. Właśnie w podziemiach można przeczytać słowa Stanisława Sarnickiego zacytowane na początku. Warto zapoznać się także z niezwykłą legendą o Halinie Krępiance, która uratowała Sandomierz przed Tatarami.

 

Wreszcie nadszedł czas na obiad w Restauracji Staromiejskiej przy Rynku.

 

Rynek w Sandomierzu nazywany jest „muzeum na świeżym powietrzu”. Na uwagę zasługują stare urocze kamienice, a wśród nich m.in.: Oleśnickich z XVI w., gotycka konwikt Boboli („Retro”), Narożna, Pod Ciżemką. Wszystkie otaczają Ratusz Staromiejski z 1353 r.

Potem spacer uliczkami Sandomierza do Bramy Opatowskiej, za którą czyhała kostucha.. „Brama” oraz tzw. „Ucho igielne” to stare pozostałości murów obronnych sprzed 650 lat. Brama ma wysokość 35 m, a ciekawostką jest to, że nie ma fundamentów. Przy słonecznej pogodzie widoczność jest bardzo dobra.

 

W programie wycieczki planowaliśmy rejs statkiem po Wiśle, ale z uwagi na awarię, nie można było zrealizować tego punktu. W zamian pojechaliśmy do Baranowa Sandomierskiego, Po drodze zobaczyć można znaczne ślady wielkiej powodzi sprzed 2 lat oraz Jezioro Tarnobrzeskie, powstałe w miejscu kopalni odkrywkowej siarki, które złagodziło nieco skutki fali powodziowej.  W Baranowie S. podziwialiśmy piękny zamek. Ślady rodu rycerskiego świadczą, że początkowo była to drewniana budowla  pochodząca z XII – XIII w. W XIV wieku jest już zamkiem murowanym. Właścicielami były prawie wszystkie najważniejsze rody Polski. Jednym z nich był ród Lubomirskich,  najbogatszy ród w Europie, którego ziemie rozciągały się od Krakowa po Kijów. Zamek przechodził z rak do rąk. Po II wojnie światowej obrabowany przez Rosjan. Wnętrza są prawie puste, lecz na uwagę zasługuje dziedziniec zwany „Małym Wawelem”. To tu kręcono sceny filmu „Czarne Chmury”. Po zwiedzeniu ogrodów, spacerze  wokół zamku – pamiątkowe zdjęcie.

Z Baranowa już niedaleko do Ujazdu. Tam znajduje się „perła” - „polski wersal” – Zamek Krzyżtopór z XVII w. Zanim powstał Wersal w Paryżu, to zamek w Ujeździe był największym zamkiem w Europie. Obecny stan trwa bez zmian 240 lat. Bracia Ossolińscy – Jerzy i Krzysztof byli bardzo ambitni, wykształceni, zajmowali wysokie stanowiska i ciągle ze sobą rywalizowali.  Jerzy był kanclerzem wielkim koronnym, a Krzysztof wojewodą sandomierskim. Ten, zajmując niższą pozycję chciał być lepszy od brata. Miał najwięcej pieniędzy w ówczesnej Polsce (z wypraw wojennych) i postanowił zbudować zamek (1619 r.). Była to „reakcja” na zbudowaną przez brata Jerzego posiadłość Klimontów.  Budowa trwała 20 lat. Niestety, Krzysztof zmarł w rok po ukończeniu budowy, lecz Zamek zapisał swojemu synowi. Niezwykłość tego zamku polega na tym, że cała jego konstrukcja, architektura opiera się na kalendarzu. Zamek posiada: tyle okien - ile dni w roku (w roku przestępnym odsłaniano 366. okno, które co cztery lata było zamurowane), tyle pokoi - ile tygodni w roku, tyle sal balowych - ile miesięcy, tyle wież - ile pór roku.  Zamek kosztował tyle, ile kosztowałoby utrzymanie całej armii w ówczesnej Polsce przez 5 lat. Legenda głosi, że istniało podziemne przejście łączące Krzyżtopór z zamkiem w Ossolinie. Tunel wysypywano cukrem, aby można było jeździć saniami.  Dlaczego taka nazwa? Topór to herb Ossolińskich. Sam Ossoliński był katolikiem, wśród wielu protestantów, którzy zamieszkiwali Sandomierszczyznę, stolicę polskiej reformacji. Toteż  krzyż symbolizował wiarę  chrześcijańską gospodarza i mieszkańców Zamku.

 

Wędrówkę po Sandomierszczyźnie zakończyliśmy około godz. 18.00 i po pożegnaniu przewodnika, wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

 

Dziękujemy wszystkim uczestnikom wycieczki. Cieszymy się, że pokazaliśmy piękny zakątek naszej Ojczyzny. W imieniu Zarządu, Maria Cygan.

 

 

 

Wycieczka do Sandomierza - lipiec 2012